
Fogo Unia Leszno, w półfinałowym spotkaniu rewanżowym (13.09), zwyciężyła z KS Toruń 53:37 i zapewniła sobie udział w finale w walce o tytuł Drużynowego Mistrza Polski 2015. Poniżej prezentujemy pomeczowe wypowiedzi przedstawicieli obydwu drużyn.
Jacek Krzyżaniak (trener KS Toruń): U siebie wygraliśmy natomiast dziś, niestety nie dorównaliśmy gospodarzom. Powodem jest to, że jechaliśmy dzisiaj bez jednego zawodnika, Kacpra Gomólskiego, przez co musieliśmy korzystać z rezerwy co w dalszej części meczu się na nas odbiło. Uważam, że 5 bieg, który przegraliśmy 5:1 zaważył o losach spotkania. Miejscowi zawodnicy byli bardzo dobrze dopasowani, wiedzieli o co jadą. Stracili przecież w Toruniu 8 punktów. Może ta starta nie była za duża, ale jechali dziś u siebie i byli bardzo dobrze dopasowani. Gratuluję drużynie z Leszna awansu do finału. W dzisiejszym spotkaniu bardzo dobrze zaprezentowali się nasi młodzieżowcy. Nie ma co ukrywać, że zabrakło punktów Jasona Doyla, który zrobił tylko 4 punkty w czterech startach. Jedziemy jednak kolejny mecz. My walczymy o brąz, Unia Leszno o złoto, a ja nie mam nic przeciwko temu. Najważniejsze, że zawody zakończyły się dla wszystkich zdrowo.
Adam Skórnicki (menedżer Fogo Unii Leszno): Zdawaliśmy sobie sprawę, że umożliwiając gościom skorzystanie z rezerw taktycznych, utrudnimy sobie zadanie. Cieszymy się więc, że to spotkanie tak się dla nas potoczyło. Zawodnicy pokazali dziś, że potrafię jeździć pod ogromnym obciążeniem. Przed nami kolejny etap i teraz jeszcze trudniejsze zadanie. Spotkamy się z Wrocławiem, który obecnie jeździ w Częstochowie. Przed tym meczem pojawia się kilka znaków zapytania.
Grzegorz Zengota (Fogo Unia Leszno): Jestem zadowolony ze swojego występu, oprócz jednego wyścigu, w którym przyjechałem na ostatni. To zero wynikało z tego, że całkowicie przespałem start i ciężko było mi dogonić rywali. Tor też nie pozwalał na zbyt dużą walkę, praktycznie była jedna ścieżka i tych mijanek nie było za wiele. Cieszymy się z tego zwycięstwa, które zagwarantowało nam awans do finału. Udało nam się osiągnąć to, co zakładaliśmy przed sezonem, lecz nie przyszło nam to łatwo. Mecz z Toruniem pokazał, że już nie ma lekko tak naprawdę, a wynik cały czas jest strawą otwartą. Przed nami pierwsze spotkanie finałowe w Częstochowie. Wrocławianie pokazali, że znakomicie się czują na tym obiekcie, potrafili go dostosować pod siebie w tak krótkim czasie. Nasz zespół przez cały sezon udowadnia, że jesteśmy mocni. W finale powalczymy o to, co jest naszym marzeniem, czyli złoty medal. Bieg czternasty był wyścigiem decydującym i że jeśli go wygramy na 4:2 lub 5:1 to mocno nas to przybliży do tego by awansować do finału. Udało się nam z Piotrem przywieść podwójne zwycięstwo, co pokrótce potwierdziło to, że jesteśmy w finale. Bardzo się cieszyliśmy, bo wiedzieliśmy, że torunianie już nam tego nie odbiorą.
źródło. inf. własna

