
W pierwszym finałowym spotkaniu Fogo Unia Leszno wygrała ze Stalą Gorzów 46:44. Najskuteczniejsi zawodnicy oraz menedżerowie obu drużyn skomentowali niedzielne (28.09) spotkanie na konferencji prasowej.
Bartosz Zmarzlik (Stal Gorzów): Myślę, że uzyskaliśmy dobry wynik. To niby tylko dwa punkty, ale mogło być lepiej bo wygrywaliśmy w pewnym momencie już 6 punktami. Jakieś problemy się pojawiły w naszym zespole. Rywale się poprawili. Zaczęli wygrywać biegi i straciliśmy te punkty. Ostatecznie przegraliśmy dwoma punktami. Szykujemy się do rewanżu w Gorzowie. Oby było dobrze.
Przemysław Pawlicki (Fogo Unia Leszno): Myślę, że dla kibiców było to niesamowite spotkanie. Wynik cały czas się wahał. Cały czas z Gorzowem wymienialiśmy się punktami. Dla widowni był to na pewno bardzo fajny mecz, ale wiadomo, że my chcieliśmy wygrać większą ilością punktów. Wiedzieliśmy, iż Gorzów jest też bardzo mocnym zespołem nawet bez Nielsa. My się jednak nie poddajemy. Pojedziemy do Gorzowa walczyć. Te dwa punkty to na pewno nie jest duża przewaga jednak trzeba walczyć. Gorzowski tor, patrząc na ostatnie mecze, nam odpowiadał przez kilka lat więc myślę, że to nie zniknie i nadal będziemy się tam dobrze ścigać. Mam nadzieję, że finał będzie nie zapominany. Pokażemy dużo walki i mam nadzieję, że ten wynik również będzie na styku.
Piotr Paluch (trener Stali Gorzów): Przede wszystkim gratulacje dla gospodarzy, ponieważ wygrali ten mecz i są przynajmniej przez tydzień Mistrzami Polski. Swoją drużynę pragnę pochwalić. Każdy pojechał z determinacją. Nie chwaliłem zawodników jednak tutaj należą się gratulacje i słowa podziękowania dla Bartka, który dzisiaj jeździł jak struś Pędziwiatr. Krzysztof Kasprzak do momentu upadku też bardzo dobrze i agresywnie jeździł. Później troszeczkę gorzej. Matej Zagar połowę zawodów dobrze jeździł. Z dobrej strony pokazał się Linus Sundstroem. Punktował również Piotr Świderski. Adrian Cyfer, w jednym z biegów, prawie na mecie wyprzedził Nicki Pedersena. Wielki szacun dla chłopaków, że zrobili dobry rezultat aczkolwiek zwycięstwo było blisko. Prowadziliśmy sześcioma punktami, ale sport żużlowy uczy pokory bowiem mecz trwa 15 biegów i różnie to się może rozegrać. Gospodarze w tej końcówce spasowali się o wiele lepiej i wygrali to spotkanie. Gratulacje. Jeśli chodzi o ten bieg Mateja i Krzysztofa. Matej skrócił tor, Krzysztof poszedł za ostro po małej i wywiózł Mateja. Z 5:1 zrobiło się 3:3. Widomo to jest adrenalina, były małe nieporozumienia, ale po odprawie było już ok. W tym biegu gdzie Krzysztof wjechał w Linusa, trochę za ostro pojechał i leciutko go pociągnęło na koleince i niestety był crash. Na szczęście skończyło się tylko na potłuczeniach i mógł dalej jeździć. Te trzy biegi gdzie przegraliśmy 5:1, każdy z zawodników zrobił małe korekty. Patrząc na mecz od pierwszego do ostatniego biegu to ten tor nie wiele się zmieniał, ale trzeba było szukać czegoś na starcie. Jedynie Bartek też walczył po trasie. Reszta też próbowała, ale tor nie był też za dobry do mijania. Złe momenty startowe, złe rozegranie pierwszego łuku i przegraliśmy trzykrotnie 5:1, ale odrobiliśmy to w biegach nominowanych. Z resztą sytuacja była bardzo podobna jak w Zielonej Górze.
Adam Skórnicki (menedżer Fogo Unii Leszno): Widzę wiele plusów, przede wszystkim mecz odbył się przy pełnych trybunach. Finał bardzo zacięty i cieszę się z dwupunktowej przewagi. Ta zdobycz jak na finał na pewno nie jest pokaźna, ale wydaje mi się, że może być bardzo ważna. Ostatnie mecze były rozgrywane w różnych godzinach z różnych względów nam wiadomych. Ostatnio tak późno jechaliśmy jakiś miesiąc czy trzy tygodnie temu więc pogoda i temperatura mogła zawodników delikatnie wybić z rytmu. Końcówkę meczu zawodnicy doszli do ładu i jak jeden zachwycił to poszła informacja dalej. Dobrze, że te trzy biegi nam się tak pięknie ułożyły ponieważ nie za dobrze rozegrałem wyścigi nominowane i będę to musiał poprawić na finałowy mecz.
Źródło: inf. własna

