W pierwszym meczu finałowym FOGO Unia Leszno pokonała na własnym owalu Stal Gorzów 46:44. O dużym szczęściu może mówić Krzysztof Kasprzak. Popularny „KK” w wyścigu piątym zaliczył bardzo groźnie wyglądający upadek. Kapitan „żółto – niebieskich” wpadł w koleinę, zahaczył o tylnie koło motocykla Linusa Sundstroema i z całym impetem uderzył w bandę. Wyglądało to makabrycznie, ale na szczęście zawodnik wstał i o własnych siłach opuścił tor.
- Więcej szczęścia niż jestem twardy. Przygotowany fizycznie jestem, ale dużo szczęścia tam było od Boga. Nie straciłem przytomności, więc wszystko było OK. Znowu złamałem kciuk, ale dobrze, że tylko kciuk, a nie nogę czy rękę. Jutro odpoczywam, a od wtorku motocross – ciężkie treningi na niedzielę. Trzeba cały czas być w gazie, bo jak na chwilę odpuścisz to już cię dogonią. Nie ma co mówić, czy dwa punkty to dużo, czy mało – to jest sport. Wczorajsze Grand Prix pokazało jak nieprzewidywalny jest żużel, więc oby szczęśliwie. Jeżeli będziemy mieli szczęście to będziemy mistrzem Polski – powiedział "Kris".
Źródło: inf. własna

