Pierwszy półfinałowy mecz PGE Ekstraligi, pomiędzy Get Well Toruń, a Falubaz Zielona Góra, zakończył się wygraną gospodarzy. Torunianie zwyciężyli wynikiem 50:40. W przyszłą niedzielę rewanż w Zielonej Górze, który wyłoni finałową drużynę. Po zawodach odbyła się konferencja, na której pojawili się zawodnicy i trenerzy obu ekip.
Marek Cieślak (trener Ekantor.pl Falubaz Zielona Góra) – Dzisiaj mieliśmy wiele problemów z drużyną. Patryk Dudek wczorajszy zwycięzca, dzisiaj jak to się mówi odchorowowywał ten sukces bo na pewno cały sezon pracował na to, żeby wczoraj awansować do GP. Dzisiaj mieliśmy Patryka Dudka z którego zeszło powietrze. Takie są niestety koszta tych sukcesów. Myślę, że u nas w Zielonej Górze , Patryk będzie już liderem drużyny. Wiedzieliśmy, że jedziemy tutaj na bardzo trudny teren. Jarek Hampel, który wrócił do drużyny, miał dobre mecze i wiem, że w następną niedzielę pojedzie u nas bardzo dobrze. Niestety dzisiaj widać było, że jeszcze ma braki. Cieszę się bardzo, że Jason Doyle i Piotr Protasiewicz pociągnęli tą drużynę i właściwie to oni zrobili nam ten wynik. Walka będzie trwała w Zielonej Górze do końca. Dziesięć punktów odrobić jest to dużo, ale tez i nie jest dużo. Można to odrobić w dwa i pół biegu. Oczywiście nie jest łatwo mając takiego przeciwnika jak mój przyjaciel Greg Hancock, Chris Holder czy Martin Vaculik. To zawodnicy, którzy potrafią wszystko. Gratuluję drużynie z Torunia wyniku, a sam jestem zadowolony, że przy naszych dzisiejszych perypetiach, zdobyliśmy czterdzieści punktów. Druga część rywalizacji będzie bardzo interesująca. Palca bym nie dał na to, kto tak naprawdę awansuję.
Jason Doyle (Ekantor.pl Falubaz Zielona Góra) – Po pierwsze, co to był za mecz. Wiedziałem, że będzie ciężko wrócić na ten tor. Miałem dużo do udowodnienia po pierwszym meczu na tym torze w tym sezonie. Wtedy niestety nie poszło mi najlepiej. W toruńskiej drużynie jeżdżą klasowi zawodnicy. Po takim sukcesie Patryka Dudka w Vetlandzie , trudno jest czasami powrócić do odpowiedniej dyspozycji w meczu ligowym już następnego dnia.
Robert Kościecha (trener Get Well Toruń) – Chciałem takiego wyniku przed zawodami. Udało się wygrac dziesięcioma punktami. Jest to dużo i mało tak jak to mówił Marek Cieślak to tylko dwa i pół biegi. Cieszę się, że zespół wytrzymał tą cała presję. Było dużo kibiców i każdy wiedział o co chodzi. Igor Kopeć-Sobczyński popełnił dwa razy błędy. Prowadził z Alexem Zgardzińskim, ale dał się objechać. Widać, że presja jest jeszcze dla niego za duża i nie wytrzymał tego. Ciesze się, że reszta bardzo dobrze pojechała, szkoda trochę punktów zgubionych na stracie przez Grega Hancocka. Wpadł mu kamyczek do gaźnika i zapchał dyszę przez co miał defekt. Później jechał już kapitalnie. Jedziemy do Zielonej Góry walczyć, o utrzymanie przynajmniej tych ośmiu punktów, aby wejść do finału. Będziemy robić wszystko, aby w sportowej rywalizacji, przechylić zwycięstwo na nasza stronę.
Greg Hancock (Get Well Toruń) – Wiadomo, że to był naprawdę bardzo ciężki mecz. Ostatecznie, wyszło pozytywnie dla naszej drużyny. To dla nas bardzo ważne zwycięstwo, ale nie możemy w żaden sposób zlekceważyć rewanżu. Przed nami bardzo trudne zadanie i ciężka praca. Takie są play-offy i nie jest już łatwo. Staram się podchodzić do tego spokojnie, ale w tym sporcie nie jest to już takie proste.
źródło: informacja własna

