Myszka Miki podgryzła skrzydła Aniołom

zielona goratorun logoW niedzielne popołudnie (26.04) odbyło się spotkanie III kolejki PGE Ekstraligi, w którym to Falubaz Zielona Góra podejmował na własnym stadionie KS Toruń. Gospodarze, dzięki zwycięstwu w ostatnim biegu, pokonali toruńskie Anioły 47:43.

 

Torunianie przystąpili do spotkania bez Pawła Przedpełskiego. Młodzieżowiec, który w meczu inauguracyjnym przeciwko Betard Sparcie Wrocław zanotował upadek, wciąż odczuwał skutki kontuzji. Również Falubaz przystąpił do spotkania osłabiony. W szeregach zielonogórzan zabrakło awizowanego Adreasa Jonssona, który podobnie jak Paweł Przedpełski, nie doszedł do pełni zdrowia na niedzielne spotkanie. W miejsce Szweda trener Sławomir Dudek powołał Adama Strzelca.

 

Spotkanie rozpoczęło się remisowo, jednak dzięki zwycięstwu pary Loktaev-Jabłoński to zielonogórzanie wyszli na prowadzenie w meczu i jak się później okazało dowieźli je do końca niedzielnych zawodów. Po taśmie Krystiana Pieszczka w biegu czwartym przed kapitanem Falubazu stało trudne zadanie, musiał on bowiem pokonać toruńską parę, by wywalczyć remis. Osamotniony Piotr Protasiewicz sprostał wyzwaniu i dzięki wspaniałemu manewrowi na pierwszym łuku zostawił za plecami Grigorija Łagutę i Dawida Krzyżanowskiego. Rosjanin przez cały czas atakował kapitana zielonogórzan, jednak popularny "Pepe" zdołał obronić pierwszą pozycję dowożąc tym samym biegowy remis dla swojego klubu.

 

Bieg piąty padł łupem Chrisa Holdera, a za sprawą Kacpra Gomólskiego, który pokonał linię mety na trzeciej pozycji, torunianie zanotowali pierwsze biegowe zwycięstwo w tym spotkaniu. Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa. Zielonogórzanie wygrali dwa kolejne biegi w stosunku 4:2 i na drugą przerwę techniczną zjeżdżali z sześciopunktowym prowadzeniem. Kawał dobrego speedwaya pokazali w szóstej gonitwie Piotr Protasiewicz i Jason Doyle, zmieniając się na prowadzeniu jak w kalejdoskopie. Ostatecznie to Polak okazał się lepszy i dowiózł do mety 3 punkty.

 

Po przerwie torunianie próbowali odrobic straty. Kacper Gomólski zdołał pokonać świetnie dysponowanego Piotra Protasiewicza, a Chris Holder uporał się z ambitnym Alexem Zgardzińskim, dzięki czemu bieg ósmy zakończył się zwycięstwem gości 4:2. W dziewiątej gonitwie dnia trenerzy obu drużyn zdecydowali się na zmiany. W miejsce Pawła Wolendera pod taśmą zameldował się Oskar Fajfer, a w ekipie zielonogórskiej za Adama Strzelca trener Sławomir Dudek posłał do walki Krystiana Pieszczka. Zmiany te okazały się korzystniejsze dla gospodarzy, którzy pokonali rywali 4:2. Kapitalną walkę obejrzeli kibice zebrani na stadionie przy W69 w biegu dziesiątym, gdzie Grigorij Łaguta bronił się walecznie przed atakami zielonogórskiej pary. 

 

Jednak to, co pokazał Piotr Protasiewicz w biegu jedenastym pozostanie w pamięci pary Doyle-Gomólski na długo. Ze startu to torunianie wyszli najlepiej i natychmiast objęli podwójne prowadzenie. Na zakończeniu pierwszego okrążenia, na prostej startowej kapitan Falubazu popisał się znakomitym atakiem, mijając obu zawodników toruńskich Aniołów i ratując remis dla gospodarzy. Goście nie pozostawali dłużni i już w następnej gonitwie, za sprawą pary Holder-Fajfer, ograli zielonogórzan 5:1. Na czteropunktowe prowadzenie przed biegami nominowanymi wyszli gospodarze dzięki bezkonkurencyjnemu tego dnia Jarosławowi Hampelowi. 

 

W pierwszej odsłonie biegu czternastego upadek na pierwszym łuku zanotował Krzysztof Jabłoński, jednak sędzia zadecydował o powtórce w pełnym składzie. Powtórkę wyścigu wygrał Chris Holder, który najlepiej wyszedł ze startu. Za plecami Australijczyka linię mety minął Alex Loktaev, który pokonał Jasona Doyla. Bez punktu bieg zakończył Krzysztof Jabłoński. 

Przed ostatnim biegiem wszystkie rezultaty były możliwe. Emocje sięgały zenitu, zwłaszcza po słabym starcie gospodarzy, jednak to oni wygrali w stosunku 4:2. Bezapelacyjnie najlepszy tego dnia Jarosław Hampel zanotował kolejne zwycięstwo, a kapitan Piotr Protasiewicz postawił przysłowiową "kropkę nad i", pokonując Kacpra Gomólskiego i dowożąc do mety jeden punkt. Spotkanie zakończyło się wynikiem 47:43 i po emocjonującej walce to właśnie gospodarze cieszyli się z drugiego w tym sezonie zwycięstwa.

 

Bezczelnie skuteczny okazał się Jarosław Hampel, który nikomu nie dał szans i spotkanie zakończył z kompletem 15 punktów. Barierę 10 "oczek" w ekipie z Zielonej Góry przekroczył również kapitan Falubazu Piotr Protasiewicz (12).

W drużynie gości najlepszymi zawodnikami zostali zdobywca 11 punktów, Grigorij Łaguta oraz Chris Holder, który na swoim koncie zanotował 10 punktów z dwoma bonusami.

 

KS Toruń 43:
1. Chris Holder (1*,3,1,2*,3) 10+2
2. Kacper Gomólski (2,1,3,2,0) 8
3. Jason Doyle (1,2,2,1*,1) 7+1
4. Paweł Wolender (0,-,-,-) 0
5. Grigorij Łaguta (2,2,3,2,2) 11
6. Oskar Fajfer (3,0,t,0,0) 3
7. Dawid Krzyżanowski (0,1*,0) 1+1



SPAR Falubaz Zielona Góra 47:
9. Jarosław Hampel (3,3,3,3,3) 15
10. Adam Strzelec (0,-,-,-) 0
11. Aleksandr Loktaev (2*,2,2,0,2) 8+1
12. Krzysztof Jabłoński (3,0,1*,1,0) 5+1
13. Piotr Protasiewicz (3,3,2,3,1) 12
14. Alex Zgardziński (1*,1,1,0,1) 4+1
15. Krystian Pieszczek (2,t,0,1) 3



Bieg po biegu:
1. Hampel, Gomólski, Holder, Strzelec 3:3
2. Fajfer, Pieszczek, Zgardziński, Krzyżanowski 3:3 (6:6)
3. Jabłoński, Loktaev, Doyle, Wolender 5:1 (11:7)
4. Protasiewicz, Łaguta, Krzyżanowski, Pieszczek (t) 3:3 (14:10)
5. Holder, Loktaev, Gomólski, Jabłoński 2:4 (16:14)
6. Protasiewicz, Doyle, Zgardziński, Fajfer 4:2 (20:16)
7. Hampel, Łaguta, Zgardziński, Fajfer (t) 4:2 (24:18)
8. Gomólski, Protasiewicz, Holder, Pieszczek 2:4 (26:22)
9. Hampel, Doyle, Pieszczek, Fajfer 4:2 (30:24)
10. Łaguta, Loktaev, Jabłoński, Fajfer 3:3 (33:27)
11. Protasiewicz, Gomólski, Doyle , Zgardziński 3:3 (36:30)
12. Fajfer, Holder, Zgardziński, Loktaev 1:5 (37:35)
13. Hampel, Łaguta, Jabłoński, Krzyżanowski 4:2 (41:37)
14. Holder, Loktaev, Dyle, Jabłoński 2:4 (43:41)
15. Hampel, Łaguta, Protasiewicz, Gomólski 4:2 (47:43)

 

źródło: informacja własna

 

Klaudyna Skrzypczak

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!