Czy ktoś postraszy Australijczyków?

logo-SWCZdobywcy Drużynowego Pucharu Świata w sezonie 2014 zostaną wyłonieni w najbliższą sobotę (2 sierpnia) na stadionie przy ulicy Sportowej w Bydgoszczy. W finale wezmą udział reprezentacje Danii, Wielkiej Brytanii, Polski oraz zwycięzcy zaplanowanego na czwartek (31 lipca) turnieju barażowego. Czwartkowe zawody z udziałem Australijczyków, Szwedów, Amerykanów i Czechów odbędą się również na bydgoskim obiekcie.

Przynajmniej teoretycznie murowanym kandydatem do awansu są jeźdźcy z Antypodów. Podopieczni Marka Lemona w półfinale w King's Lynn spisali się zdecydowanie poniżej oczekiwań, ulegając nie tylko gospodarzom, ale także reprezentantom Stanów Zjednoczonych. Australijski menadżer nie może mieć pretensji jedynie to Jasona Doyle'a i Troya Batchelora. Obaj zawodnicy zdobyli dwucyfrowe liczby punktów, a pierwszy z nich w jednym z biegów udanie zaprezentował się jako "joker" inkasując sześć oczek. Słabszy dzień miał trzeci zawodnik w klasyfikacji generalnej cyklu Grand Prix - Darcy Ward. Żużlowiec Unibaxu Toruń w Anglii uzbierał zaledwie sześć punktów, dwukrotnie nie dojeżdżając do mety. Dwukrotny Indywidualny Mistrz Świata Juniorów dobrze czuje się na bydgoskim torze, co udowodnił 26 kwietnia tego roku. Darcy w Meridian Lifts European FIM Speedway Grand Prix dotarł do finałowej gonitwy, w której stoczył pasjonujący pojedynek z Krzysztofem Kasprzakiem. Na ostatnich metrach reprezentant Polski wydarł co prawda Kangurowi zwycięstwo, jednak drugą pozycję w zawodach tej rangi też trzeba uznać za duży sukces. 22-latek jest też ostatnim jak do tej pory triumfatorem odbywającego się w Bydgoszczy 1982-2012 roku Kryterium Asów Polskich Lig Żużlowych (od 1986 roku tytułowanego im. Mieczysława Połukarda). Siłę Australijczyków w czwartek prawdopodobnie zwiększy się w porównaniu do turnieju w King's Lynn. Na tor po kontuzji wraca kapitan Australii - Chris Holder. Na tą chwilę ciężko jednak powiedzieć jak ponad miesięczna przerwa wpłynie na formę tego zawodnika. Crispy podobnie jak jego młodszy kolega nie powinien mieć problemów z dopasowaniem się do bydgoskiej nawierzchni. W zeszłym sezonie pod koniec maja poprowadził na Sportowej toruńskie Anioły do wysokiego zwycięstwa nad miejscową Polonią, gromadząc w tamtym spotkaniu w sześciu startach aż 16 oczek. Występ we wspomnianych już tegorocznych zawodach o Grand Prix Europy zakończył na półfinale, w którym uległ Hancockowi i Wardowi. Udany powrót Chrisa może być lekiem na całe zło dla Marka Lemona, uwzględniając fatalny występ zastępującego go w ostatnią sobotę (26 lipca) w Anglii Camerona Woodwarda. Sporym handicapem australijskich riderów jest to, że każdy z nich miał już w tym sezonie okazję do jazdy w Bydgoszczy. Poza Wardem i Holderem także Troy Batchelor brał udział w kwietniowej rundzie zmagań o Indywidualne Mistrzostwo Świata. Nie zaprezentował się on jednak najlepiej, gdyż wywalczył zaledwie cztery oczka. Jeździec Betard Sparty Wrocław w swoim trzecim starcie rozbudził fanów speedway'a, minimalnie wyprzedzając na samej mecie Nielsa Kristiana Iversena. Był to jedyny wygrany bieg Troya, który w całych zawodach uzbierał jedynie cztery oczka. Czwarty reprezentant Australii - Jason Doyle na Sportowej startował 15 czerwca w meczu ósmej kolejki Nice Polskiej Ligi Żużlowej. Okazał się on liderem swojej drużyny obok Madsa Korneliussena. Obaj riderzy zainkasowali wtedy po 11 punktów. Jeżeli każdy z australijskich jeźdźców w czwartek wykorzysta zdobyte tutaj cenne doświadczenie, to pozostałym ekipom może być niezwykle ciężko powstrzymać drużynę Marka Lemona.

Szwedzi we wtorkowym półfinale w Vastervik stoczyli interesujący pojedynek z Duńczykami. Ostatecznie nie udało im się wykorzystać faktu, że duński menadżer - Anders Secher nie wystawił na te zawody swoich dwóch liderów - Nickiego Pedersena i Nielsa Kristiana Iversena. Z roli kapitana zespołu w kapitalny sposób wywiązywał się Andreas Jonsson. Popularny AJ wywalczył aż 16 oczek, w jednej z gonitw startując jako "joker". Wśród reprezentantóe kraju Trzech Koron to właśnie Andreas ma zdecydowanie największe doświadcznie w startach na torze przy ulicy Sportowej. Doświadczony żużlowiec z Gryfem na plastronie startował bowiem nieprzerwanie w latach 2004-2010. Na dodatek w pierwszym sezonie w bydgoskich barwach mógł się pochwalić najlepszą średnią biegową wśród zawodników najwyższej klasy rozgrywek w Polsce. Jonsson ma na swoim koncie także zwycięstwa w bydgoskim turnieju o Grand Prix Polski w 2010 roku, czy też w inaugurującym sezon 2009 Kryterium Asów Polskich Lig Żużlowych im. Mieczysława Połukarda. W sezonie 2014 w mieście nad Brdą jeździł już także Peter Ljung. Zawodnik PGE Marmy Rzeszów w potyczce tej drużyny z miejscowymi Gryfami wywalczył 10 oczek z bonusem, a jego zdobycz punktowa mogła być jeszcze bardziej okazała, gdyby nie jego wykluczenie w trzeciej gonitwie zawodów. Peter we wtorek w Vastervik zaprezentował równą formę. Nie wygrał co prawda ani jednego biegu, jednak też ani razu nie mijał linii mety jako ostatni. W półfinale Drużynowego Pucharu Świata rewelacyjnie spisał się natomiast Thomas H. Jonasson. Żużlowiec, reprezentujący w polskiej lidze przeżywające dość spore problemy Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk, po dość kontrowersyjnym wykluczeniu w swoim pierwszym wyścigu i drugiej pozycji w swojej kolejnej gonitwie, w dalszej części turnieju nie dawał szans rywalom. Szwed z pewnością nie wspomina miło swojego ostatniego występu w Bydgoszczy. 12 sierpnia 2012 roku już w swoim drugim starcie zanotował upadek, po którym musiał wycofać się z dalszego udziału w pojedynku gdańszczan przeciwko bydgoszczanom. Zestawienie szwedzkiej reprezentacji najprawdopodobniej po raz kolejny uzupełni młodziutki Oliver Berntzon. Niespełna 21-letni jeździec w Vastervik zaprezentował się przyzwoicie, zdobywając siedem punktów. W czwartek zaliczy swój absolutny debiut na owalu przy ulicy Sportowej. Czy Szwedzi zdołają zagrozić Australijczykom?

Amerykanie w King's Lynn sprawili dość sporą niespodziankę, stawiając bardzo silny opór faworyzowanym ekipom z Australii i Wielkiej Brytanii. Zgodnie z oczekiwaniami zdecydowanie najsilniejszym ogniwem swojego teamu był Greg Hancock, który również w czwartkowym barażu powinien pełnić funkcję lidera drużyny. Herbie na 37 punktów, zdobytych przez amerykański zespół wywalczył aż 19. Indywidualny Mistrz Świata na żużlu z lat 1997 i 2011 w sezonie 2013 ścigał się w barwach bydgoskiej Polonii, nie spełniając jednak oczekiwań tutejszych działaczy i kibiców. Powrót do klubu z Tarnowa pomógł mu odzyskać wysoką formę i włączyć się do walki o trzeci tytuł najlepszego żużlowca glolbu. Sobotni półfinał DPŚ pokazał, że 44-letni zawodnik może już liczyć na wsparcie swoich dużo młodszych kolegów z reprezentacji Stanów Zjednoczonych. W King's Lynn bardzo pozytywnie zaskoczył Gino Manzares. Młody Amerykanin zgromadził dziewięć oczek, wygrywając jedną z gonitw. Ambitnie walczył także zaledwie 17-letni Max Ruml, który uzbierał cztery punkty. Oczko więcej zdobył nieco bardziej doświadczony Ricky Wells. Urodzony a Auckland żużlowiec każdy ze swoich wyścigów zakończył na trzeciej pozycji. Wells w przeciwieństwie do Rumla i Manzaresa, dla których będzie to pierwszy kontakt z bydgosikm torem, startował już na Sportowej podczas półfinału Drużynowego Pucharu Świata w 2012 roku. Wywalczył wtedy trzy oczka, a Amerykanie zajęli ostatnie miejsce z dorobkiem 23 punktów. Amerykanie jak do tej pory tylko w 2001 roku awansowali do finału DPŚ, zajmując w nim piąte miejsce (w latach 2001-2003 w barażu i finale brało udział pięć drużyn, a biegi odbywały się w pięcioosobowej obsadzie). Czy "American Dream" się spełni i reprezentanci tego kraju sprawią w czwartek sensację?

Obsdę czwartkowego barażu uzupełniają żużlowcy z Czech. Podopieczni Milana Spinki we wtorek zaskakująco łatwo poradzili sobie z Łotyszami, początkowo tocząc wyrównaną rywalizację z Duńczykami i Szwedami. Na szczególną pochwałę zasługuje Eduard Krcmar. 18-latek dość nieoczekiwanie okazał się liderem swojej drużyny, kończąc zawody z dorobkiem dziewięciu punktów. Z bardzo dobrej strony zaprezentował się także aktualny wicelider Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów - Vaclav Milik, który uzbierał o dwa oczka mniej od swojego młodszego kolegi. Do poziomu czeskich młodzieżowców nie dostosowali się bardziej doświadczeni jeźdźcy z tego kraju - Ales Dryml i Josef Franc. Kapitan czeskiej reprezentacji poza udanym występem w biegu, w którym startował jako "joker" i wjechał na metę jako drugi, w pozostałych gonitwach spisywał się słabo, w sumie zdobywając pięć oczek. Franc po dość przyzwoitych występach w swoich dwóch pierwszych wyścigach, w których wywalczył w sumie trzy punkty, później był już cieniem samego siebie. W tym zawodniku drzemie ogromny potencjał, co potwierdził dwa lata temu podczas Grand Prix w Pradze, gdzie wywalczył dziewięć oczek, wygrywając trzy biegi. Jego aktualna forma jest jednak daleka od ideału. Josef w tym sezonie miał okazję rywalizować w Bydgoszczy 6 kwietnia w meczu Nice Polskiej Ligi Żużlowej, jednak nie zdołał dowieźć do mety ani jednego punktu. Czesi z pewnością w czwartek będą chcieli zaprezentować się jak najlepiej. Patrząc realnie stać ich na nawiązanie wyrównanej walki z Amerykanami.

Ostateczne składy drużyn na baraż poznamy po czwartkowym treningu, który odbędzie się w godzinach 12:00 - 14:00. Na tą chwilę wiemy tylko, że Amerykanie będą startować w kaskach czerwonych, Czesi w niebieskich, Australijczycy w białych, a Szwedzi w żółtych.

Początek zawodów zaplanowany jest na godzinę 19:00.

Ceny biletów:
Trybuna Główna - 180 zł
Sektor B - 40 zł
Sektor C - 25 zł
Sektor C ulgowy (dzieci, uczniowie, studenci studiów dziennych za okazaniem ważnej legitymacji) - 10 zł
Wstęp na sektor C jest bezpłatny za okazaniem karnetu na mecze bydgoskiej Polonii w sezonie 2014.

Wejściówki można nabywać w kasach stadionowych w czwartek od godziny 11:00.

źródło: informacja własna

Radosław Paradowski

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!