Co zdarzyło się w Lesznie

naczelnyW Lesznie miejscowa Unia podejmowała ekipę z Gorzowa. Mecz był wyrównany a o jego wyniku decydował ostatni bieg. Jego przebieg ale i późniejsze decyzje sędziego pozostawiły u obserwatorów wiele znaków zapytania.

Przed biegiem piętnastym gospodarze prowadzili 43:41 i do zwycięstwa meczowego wystarczył im biegowy remis. Goście, aby zdobyć punkty meczowe musieli bieg wygrać. Przed rozpoczęciem czwartego okrążenia na prowadzeniu był Janusz Kołodziej przed Bartoszem Zmarzlikiem, Szymonem Woźniakiem i Piotrem Pawlickim. Na wejściu w przedostatni wiraż Pawlicki zaatakował Woźniaka, który upadł. Bieg nie został przerwany a na ostatnim wirażu Zmarzlik wyprzedził Kołodzieja. Sędzia zachował kolejność zawodników na mecie, wykluczył Pawlickiego za spowodowanie upadku Woźniaka, któremu przydzielił jeden punkt. Bieg zakończył się wynikiem 2:4 i podziałem punktów w całym meczu. Co na to regulamin?

Ostatnie okrążenie regulamin traktuje wyjątkowo. Po jego rozpoczęciu sędzia w sytuacji zdarzenia na torze nie musi powtarzać biegu a punkty przydziela wg zasad zdefiniowanych w punkcie 92.4:

1) jeżeli co najmniej jeden z zawodników ukończył bieg przed zdarzeniem - zgodnie z porządkiem przekroczenia linii mety, a zawodnikom, którzy nie ukończyli biegu - zgodnie z pozycjami, jakie zajmowali w chwili zdarzenia,
2) jeśli żaden z zawodników nie ukończył biegu przed zdarzeniem - zgodnie z pozycjami, jakie zajmowali w chwili zdarzenia

Spróbujmy przeanalizować powyższe zapisy. Zacznijmy od definicji zdarzenia. Według słownika jest to rzeczownik, rodzaju nijakiego określający to, co się stało. W tym przypadku jest to upadek Woźniaka. Samo zdarzenie jako takie nie posiada jednak atrybutów miejsca i czasu. Regulamin wprowadza oś czasu określając jak interpretować sytuację na torze w konkretnym czasie czyli przed zdarzeniem i w chwili zdarzenia.

Przed zdarzeniem czyli upadkiem wszyscy zawodnicy rywalizowali na torze a zatem wydaje się, że zastosowany powinien być punkt 2: jeśli żaden z zawodników nie ukończył biegu przed zdarzeniem… a punkty przyznane zawodnikom: zgodnie z pozycjami, jakie zajmowali w chwili zdarzenia. W myśl takiej interpretacji wyprzedzenie Kołodzieja przez Zmarzlika nie mogło być już brane pod uwagę. Dlaczego sędzia zdecydował inaczej?

Odpowiedzi należy szukać także w regulaminie a ścisle rzecz ujmując w poprzednich regulaminach i stosowanej od lat wykładni do nich. W wersji regulaminu z roku 2017 zdarzenie na ostatnim okrążeniu miało nadany wprost atrybut miejsca co diametralnie zmienia sposób patrzenia na te zapisy. Artykuł 72.2 brzmiał wtedy tak:

Sędzia wyklucza zawodnika winnego zdarzenia (…) i przyznaje punkty w następujący sposób:

1. Zawodnikom, którzy ukończyli bieg, a znajdowali się przed miejscem zdarzenia – zgodnie z porządkiem przekroczenia linii mety oraz zawodnikom, którzy nie ukończyli biegu, a znajdowali się przed, w miejscu i za miejscem zdarzenia – zgodnie z pozycjami, jakie zajmowali w chwili zdarzenia.

Najwyraźniej zgodnie z takim właśnie zapisem sędzia ocenił sytuację zaistniałą w ostatnim biegu w Lesznie. Kołodziej i Zmarzlik ukończyli bieg i znajdowali się przed miejscem zdarzenia! Sęk w tym, że to interpretacja odbiegająca od aktualnego brzmienia regulaminu, który nie odnosi się już do miejsca zdarzenia. Zmiany dokonano w 2018 roku. Pozostaje tylko pytanie co autor miał na myśli dokonując tej zmiany.

Regulamin jest podstawą rywalizacji. Powinien zawierać jak najmniej niedookreślonych przepisów. Ciekaw jestem jak żużlowe władze wytłumaczą nam zaistniałą sytuację i powstałe wokół niej kontrowersje.

Sędzia

 

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!